Wielu rodziców, chcąc zachęcić swoje dziecko do regularnego uczęszczania na zajęcia angielskiego, sięga po pozornie skuteczne narzędzie: nagrodę. „Jak pójdziesz na angielski, dostaniesz czekoladkę” lub „za grzeczne zachowanie na lekcji pójdziemy na plac zabaw”.
Choć takie podejście przynosi natychmiastowe rezultaty, nagrody, podobnie jak kary, opierają się na zewnętrznej kontroli i w dłuższej perspektywie mogą przynieść skutki odwrotne do zamierzonych.
Pułapka „słodkiego przekupstwa”
Nagrody działają doraźnie, ponieważ pozwalają nam „kupić” posłuszeństwo dziecka. Problem polega na tym, że nie uczą one odpowiedzialności ani miłości do nauki, a jedynie tego, jak zdobyć szybką gratyfikację.
Nagradzanie dobrego zachowania niszczy wewnętrzną motywację: nagradzanie dziecka za czynność, która powinna być dla niego naturalna lub ciekawa, drastycznie obniża jego chęć do powtarzania tej czynności w przyszłości bez obietnicy korzyści. Kiedy dorośli stosują nadmierną kontrolę, systemy punktowe czy nagrody, dziecko rozwija zewnętrzne umiejscowienie kontroli. Wtedy odpowiedzialność za zachowanie spoczywa na dorosłym, a nie na dziecku. Dorosły stawia się w roli “policjanta”, czyli musi nieustannie łapać dziecko na byciu dobrym, by dać nagrodę lub złym – by wymierzyć karę, a dziecko nie ma szansy, by nauczyć się brania odpowiedzialności za swoje zachowanie.
Jednak co się dzieje, gdy dorosłego nie ma w pobliżu? To jest właśnie pułapka , w którą możemy wpaść – dziecko będzie zachowywało się dobrze tylko, gdy ktoś patrzy. Dzieci poddawane kontroli zewnętrznej uczą się kalkulacji ryzyka – sprawdzają, czy tym razem uda im się uniknąć przyłapania. Szybko uczą się uzależniać swój wysiłek od wielkości nagrody. Może dojść do sytuacji, w której 5-latek powie: „Dziś nie pójdę na lekcję za jedną naklejkę, chcę dwie czekoladki”.
Można więc sobie zadać pytanie: “No dobrze, mam nie dawać nagród, ale jak zachęcić dziecko do chodzenia na angielski (lub wykonywania innych swoich obowiązków)?” Proponujemy wdrażać strategie budujące motywację wewnętrzną dziecka.
Dlaczego motywacja wewnętrzna jest kluczowa? Motywacja wewnętrzna pozwala dziecku czerpać satysfakcję z samego procesu uczenia się i wnoszenia wkładu w grupę, a nie z zewnętrznych korzyści.
Postaw na słowa zachęty i docenienia zamiast chwalenia. Jaka jest różnica? Pochwała ocenia dziecko („Dobry chłopiec, że byłeś na angielskim”) oraz często skupia się na tych aspektach, które wydają się poza kontrolą dziecka (“Jesteś taki utalentowany”), podczas gdy zachęta docenia wysiłek i proces. Zamiast czekoladki po lekcji, powiedz: „Widziałam, jak bardzo skupiałeś się podczas gier językowych. Na pewno jesteś z siebie dumny”. Zachęta uczy dziecko polegania na sobie, na własnej ocenie, a nie na zewnętrznej ocenie np. rodzica lub nauczyciela.
Zachęta a pochwała w praktyce:
- pochwała “Jestem z ciebie dumny!
- zachęta “Ciężko na to pracowałeś. Na pewno jesteś z siebie dumny!”
- pochwała “Pomogłaś mi posprzątać, jesteś grzeczną dziewczynką”
Jak zmienimy powyższy komunikat w słowa zachęty? Rozwiązanie znajdziesz na końcu artykułu.
Oferuj ograniczony wybór. Dawanie dziecku wyboru w ramach ustalonych granic buduje jego poczucie mocy bez walki o władzę. Zapytaj: „Chcesz skakać do sali jak żabka czy iść powoli jak słoń?”. To odciąga uwagę od oporu, a skupia na działaniu.
Zadawaj pytania pełne ciekawości. Zamiast kazań lub obietnic, zaproś dziecko do myślenia. „Co musimy przygotować, żeby być gotowym na angielski?”. Kiedy dziecko samo znajduje odpowiedź, czuje się zdolne i chętniej współpracuje.
Prawdziwą nagrodą dla dziecka jest poczucie przynależności i znaczenia. Inwestując w te narzędzia, pomagasz mu wykształcić odporność psychiczną i samodyscyplinę, które zostaną z nim na całe życie – w przeciwieństwie do smaku czekoladki.
Komunikat “Pomogłaś mi posprzątać, jesteś grzeczną dziewczynką” możemy zmienić na “Dziękuję za Twoją pomoc, bardzo to doceniam. Dzięki Tobie uporałam się z tym zadaniem szybciej!”
Autor: Natalia Litwin – metodyk FJ




